Pędy sosny najlepiej zbierać na przełomie kwietnia i maja lub w maju. Potem jest już za późno. Muszą to być bowiem pędy o jasnozielonym kolorze, z lepką łupinką, niezbyt długie (najlepsze ponoć takie do 12 cm, choć spotkałam się z opiniami, że i do 20 cm, jednak moim zdaniem takie są już za długie). Wówczas mają w sobie najwięcej soku. Pamiętać, przy zbieraniu należy, aby nie ogołacać jednej sosny, wybierajmy z kilku drzew. Ponadto ścinajmy tylko boczne pędy, nigdy szczytowe. No i nie wolno łamać gałęzi, to kluczowe zasady.
Zbierając pędy sosny warto mieć przy sobie rękawiczki, by nie oblepić sobie dłoni żywicą.
Zebranych pędów nie myjemy, a jeśli zbierane były po deszczu koniecznie trzeba je osuszyć. Można je nieco oczyścić z brązowych łusek ale nie jest to konieczne.
Ja, swoje zerwane pędy przebrałam jedynie z igliwia. Naszykowałam cukier i duży wyparzony słój oraz tłuczek drewniany, bo tylko tyle trzeba do przyrządzenia syropu. Pędy układać warstwami przesypując hojnie cukrem. Jednak nie może być go zbyt dużo. Maksymalnie 1:1, choć można dać mniej, czyli 0,7 cukru na 1 kg pędów. Układane warstwy ubijać tłuczkiem. Przyczyni się to do szybszego puszczenia soku. Wlot słoja zakryć pokrywką lub czystą ściereczką/gazą którą warto dookoła wlotu obwiązać sznurkiem. Słój ustawić w słonecznym miejscu, np. na parapecie. W takim stanie pozostawić na około 2-6 tygodni. Cukier powinien całkowicie się rozpuścić a pędy powinny pływać w złoto-zielonkawym syropie. Potem sok należy przecedzić, zlać w mniejsze czyste, wyparzone słoiki. Szczelnie zamknąć i przechowywać w suchym, chłodnym i ciemnym miejscu.
Tak przyrządzony sok/syrop będzie wspaniałym lekarstwem dla dzieci. Można go dosłodzić miodem. Wzbogacony o alkohol, np. spirytus będzie także zdrowotną nalewką dla dorosłych.
Swój wpis uzupełnię o dodatkowe zdjęcia gotowego wyrobu, kiedy sok zostanie zlany. Na tą chwilę słój z pędami uśmiecha się do słońca :-) :-) :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz