poniedziałek, 8 stycznia 2018

Miód z mniszka lekarskiego, czyli miód z mleczy

Już jakiś czas temu miałam okazję spróbować miodu z mniszka lekarskiego, ponieważ dostałam słoiczek od znajomej. Miód okazał się rewelacyjny, posmakował całej mojej rodzinie. Dlatego też postanowiłam, że i ja w tym roku zadebiutuję i zrobię sama taki miód. Tym bardziej, że jak się okazuje, miód z mniszka lekarskiego, czyli miód z mleczy, jest bardzo zdrowym miodem, a w zasadzie lekarstwem. Przypisuje się mu wiele właściwości (o których przeczytałam w internecie): leczy przeziębienia, idealny na ból gardła i kaszel, przeciwwirusowy i przeciwzapalny, wzmacnia odporność organizmu, obniża poziom złego cholesterolu, ułatwia trawienie, oczyszcza nerki i wątrobę (idealny do zastosowania w chorobach dróg żółciowych i jako wspomagacz przy rozpuszczaniu kamieni nerkowych), oczyszcza także skórę (w przypadku trądziku i innych wykwitów skórnych), wspomaga leczenie miażdżycy, bogaty w witaminę C, dobre źródło magnezu, no i ponoć poprawia sprawność seksualną  :lol:  Jak się więc okazuje majowy miód z mniszka może mieć wiele zdrowotnych zastosowań. Poza tym smakuje naprawdę dobrze, więc jest spora szansa, że dzieci bardzo chętnie będą go jadły i naprawdę polubią.
Niejedna osoba myśli zapewne o popularnym mleczu tudzież dmuchawcach (mlecz po przekwitnięciu)  jako o chwastach totalnie bezużytecznych. Mlecz kojarzy się także z wiosennymi czy letnimi wiankami na głowę. Sama w dzieciństwie, czy w okresie dorastania, plotłam wianki z kwiatów mleczy, a potem nosiłam i miałam niezłą z tego tytułu frajdę. Tymczasem mlecz, czyli mniszek pospolity (lekarski) jest darem natury. Jego ładne, żółte kwiaty możemy właśnie wykorzystać do produkcji zdrowego miodu. Jednak pamiętajmy, mniszka zbieramy tylko w maju, kiedy kwiaty są młode i jeszcze pozbawione charakterystycznej goryczki.
Kwiaty mniszka najlepiej zrywać do południa, kiedy jeszcze są ładnie rozwinięte i otwarte (później kurczą się/zamykają). Zebrane w tych godzinach mają najwięcej aromatu i smaku. Kluczową zasadą jest, że zbieramy same kwiaty, no i koniecznie z dala od dróg, czyli w miejscu znacznie oddalonym od zanieczyszczeń i spalin samochodowych. Najlepiej z pola (ale tam, gdzie nie ma upraw innych roślin, bo takie pola mogą być skażone sztucznymi nawozami - pestycydami)  lub łąki. Przy zrywaniu kwiatów uważajcie na pracowite pszczoły, których na mleczach pełno. One także wiedzą, co jest dobre  ;-)  Zbierają pyłki tych kwiatów. Po zerwaniu kwiaty najlepiej rozłożyć na białym papierze tak, aby ewentualne robaczki z nich wyszły. Następnie kwiaty płuczemy pod bieżącą, chłodną wodą, potem nieco je odciskamy z nadmiaru wody i przekładamy do garnka. Wówczas są już gotowe, aby rozpocząć banalny proces przygotowywania z nich miodu.
Miód z mniszka lekarskiego, czyli miód z mleczy, w konsystencji jest miodem dość lejącym, choć im dłużej gotowany tym bardziej staje się gęsty. Kolor w dużej mierze też zależy od tego, jak długo jest gotowany. W smaku i barwie przypomina miód pszczeli. Taki miód, tak samo jak pszczeli, możemy spożywać bezpośrednio ze słoiczka, możemy zrobić pyszną lemoniadę z dodatkiem mięty czy melisy, ale także potraktować jako osłodę herbaty czy kawy, lub stosować szeroko w naszej kuchni, np. na kanapki, do twarożku, do naleśników czy placuszków, sosów i dressingów, ciast itd.
Wiedząc o tak szerokim zastosowaniu miodu z mniszka lekarskiego warto w maju poszukać pola czy łąki pełnej mleczy, pochylić się i garściami zbierać te słoneczne kwiaty a potem zamknąć w słojach płynne złoto, tudzież słońce, czyli niezwykle zdrowe pyłki tych roślin. Myślę, że taki miód może być genialnym prezentem dla bliskich nam osób, fajną alternatywą na domowe lekarstwo, dlatego naprawdę warto go zrobić!
Ja miodu narobiłam kilkanaście słoiczków z kilku porcji. Zrobiłam zapas na zimę. Podzielę się także z moimi najbliższymi, rodziną i przyjaciółmi. Wiem, że w internecie można znaleźć różne przepisy na miód z mniszka. Ja w pierwszej kolejności robiłam miód według receptury mojej znajomej, od której przepis dostałam. Jednak zrobiłam także inną partię, według przepisu z internetu. W zasadzie oba przepisy są bardzo zbliżone do siebie pod względem ilości kwiatów, wody, cytryn czy cukru. Najważniejsza jednak różnica polegała na tym, że ja swój napar z kwiatów gotowałam godzinę (po tym czasie już przecedzałam przez sito i gazę, by uzyskać czysty sok i dalej dokładałam kolejne składniki i gotowałam dalej), a przepis, który wyszperałam w sieci nakazywał po 20 minutach od zagotowania kwiatowego naparu odstawienie go na co najmniej całą noc, a najlepiej na 24h. Dopiero po tym czasie należało odcedzić sok przez sito i gazę/lub pieluchę tetrową pozbywając się jednocześnie kwiatów. Ta opisana przeze mnie różnica spowodowała, że w obu przypadkach odcedzany sok miał dwie inne barwy. Z mojego przepisu zarówno sok jak i miód wyszedł słoneczny, porównywalny w kolorze do miodu lipowego, natomiast z drugiego przepisu sok był ciemny jakby zielono-bursztynowy a miód wyszedł także dużo ciemniejszy, barwą przypominający miód gryczany lub coca-colę  ;-) (a przez dłuższy czas gotowania także gęstszy). Możecie porównać zdjęcia obu miodów. Co do smaku…hmmmm, to chyba rzecz gustu…oba są pyszne, ale ja chyba wolę ten jaśniejszy, choć do wielu deserów będzie pasował lepiej ten ciemniejszy, tym bardziej, że w smaku jakby czuć karmelizowany cukier.....mmmmm
Na koniec dodam tylko, że miód z mniszka lekarskiego jest fajną alternatywą dla osób, które są uczulone na tradycyjny miód pszczeli, no pod warunkiem, że nie mają alergii na mlecz i cytrynę lub także dla wegan  :-D Uważać na miód z mniszka,ale tak samo i na miód pszczeli powinni także cukrzycy z uwagi na zawartość cukru (dla nich korzystniejszy będzie sam napar z mniszka lekarskiego).
Zatem pysznego miodu!!!

Przepis

Składniki:500 kwiatów mleczy (bez łodyg; zebranych w maju, nieprzekwitniętych, zbieranych do południa, kiedy są najbardziej otwarte)
1 litr wody
1,5-2 kg cukru
2 cytryny (całe, ale obrane)
Wykonanie:Zebrane kwiaty rozłożyć na biały papier, aby wszystkie owady i robaczki mogły z nich wyjść. Kwiaty potem opłukać, pod bieżącą wodą. Odcisnąć z nadmiaru wody. Przełożyć do garnka, dodać jedną obraną cytrynę (pokrojoną w plastry), dolać litr wody i gotować godzinę. Odcedzić przez gazę/czystą, nową pieluchę tetrową, dodatkowo na sicie (ugniatając np. drewnianą pałką czy łyżką całą kwiatową zawartość). Do naparu z kwiatów dodać cukier i mieszając gotować na wolnym ogniu pół godziny. Po tym czasie dodać sok wyciśnięty z drugiej cytryny (przecedzony, pozbawiony pestek), gotować 5 minut. Po tym czasie wrzący sok przelewać do wyparzonych słoiczków. Odstawiać do góry dnem do całkowitego wystudzenia. Miód następnego dnia już wyraźnie zgęstnieje. Przechowywać w ciemnym i dość chłodnym miejscu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz