Czarny bez zakwita w maju lub nawet na przełomie maja i czerwca w zależności od regionu. U mnie, tzn. w moich okolicach, gdzie mieszkam, schyłek miesiąca maja to ostatni dzwonek, aby zebrać intensywnie pachnące kwiaty i spożytkować je kulinarnie. Zapach czarnego bzu jest dla niektórych duszący, dla innych piękny. No cóż, kwestia gustu. Czarny bez można spotkać w wielu domostwach, rumowiskach, na skraju dróg, w lesie, czy też przy drogach. Jeśli potrzebujemy kwiaty czarnego bzu do celów spożywczych czy leczniczych koniecznie szukajmy ekologicznych miejsc, tzn. takich, które oddalone są od dróg i autostrad.
Kwiaty czarnego bzu należy zbierać w słoneczną pogodę, kiedy są suche oraz w pełni ich kwitnienia, wówczas są najbardziej cenne.
Czarny bez jest rośliną jadalną i leczniczą, ale NIE wolno jadać surowych kwiatów czy owoców bzu, ponieważ zawierają szkodliwe związki. Jednak poddane obróbce termicznej, jak również podczas suszenia w pełni nadają się do spożycia. Nie należy jednak obawiać się spożywania kwiatów czarnego bzu. Podobnie jest z fasolką szparagową, surowa zawiera szkodliwe i trujące substancje, zaś ugotowana jest już w pełni bezpieczna i zdrowa.
Na świecie występuje około 20 gatunków czarnego bzu, u nas występują trzy, przy czym najpopularniejszym jest bez czarny, zwany również aptecznym, czy lekarskim. I właśnie kwiaty tego gatunku są prawdziwym sezonowym rarytasem kulinarnym. Szkoda, że tak niewiele osób o tym wie, a jeśli nawet wie, to nie korzysta z możliwości spożycia.
Poniżej prezentuję przepis na kwiaty czarnego bzu smażone w cieście naleśnikowym (ponoć na wsiach, dawno temu znany już był taki deser). Przyznaję uczciwie, że dla mnie to był również debiut kulinarny. Nigdy wcześniej nigdzie nie jadłam kwiatów czarnego bzu. Mogę jedynie żałować, że tak późno (choć ponoć lepiej późno niż wcale) miałam okazję przekonać się, jak wspaniale smakują i jaki z nich oryginalny i prosty deser, a jakże zaskakujący zarówno w formie podania jak i w smaku. Na przyszły rok dużo wcześniej wyruszę do lasu po kwiaty czarnego bzu. Niestety w tym roku trochę się zagapiłam. Jednak udało się zebrać w ostatnim momencie tyle, aby przyrządzić z nich deser, jak również syrop leczniczy.
Nie wiem, czy kwiaty czarnego bzu są podawane w polskich restauracjach (ponoć w Anglii, w Niemczech i Austrii, Francji robi furorę), możliwe, że w tych bardziej wyszukanych można spotkać danie czy deser z ich udziałem. Jednak nie stoi nic na przeszkodzie, aby w domowym zaciszu, w sezonie na kwiaty czarnego bzu samemu wyczarować coś pysznego i zaskakującego.
Kwiaty czarnego bzu smażone w cieście naleśnikowym to idealny pomysł na wiosenny deser. Jeśli nawet już nie w tym roku, ale w przyszłym będziecie mieli okazję samemu przygotować (lub gdzieś spróbować) to naprawdę polecam. Być może nie każdemu przypadnie do gustu, być może znajdą się sceptycy jedzenia kwiatów, w dodatku im nieznanych, ale tych odważnych i chętnych do poznania nowych smaków szczerze zapraszam. Dla mnie to istny obłęd! Prostota i pychota :-) :-) :-)
Przepis
Składniki:Kilka baldachów (kwiatów) czarnego bzu pozbawionych mszyc i robaczków :lol:
Cukier puder do posypania
Olej do smażenia (najlepiej najbardziej neutralny w smaku, np. słonecznikowy)
Cukier puder do posypania
Olej do smażenia (najlepiej najbardziej neutralny w smaku, np. słonecznikowy)
Ciasto naleśnikowe:1 małe jajko
¼ szklanki mleka
¼ szklanka wody gazowanej
¾ szklanki mąki
Szczypta soli, szczypta cukru
¼ szklanki mleka
¼ szklanka wody gazowanej
¾ szklanki mąki
Szczypta soli, szczypta cukru
Wykonanie:Do blendera lub naczynia wlać mleko i wodę. Następnie wbić jajko. Dodać mąkę, szczyptę soli i cukru. Zblendować/zmiksować/ lub trzepaczką połączyć wszystkie składniki. Odstawić na min. 15 minut, by ciasto odpoczęło. Na patelni lub w rondlu rozgrzać olej. Nieopłukane kwiaty (wcześniej rozłożyć je na białym papierze lub ręczniku kuchennym, aby ewentualne muszki czy inne robaczki opuściły kwiaty) maczać w cieście, otrząsnąć z nadmiaru ciasta i smażyć na rumiano z obu stron. Wyjąć na papierowy ręcznik kuchenny lub pergamin w celu odsączenia tłuszczu. Podawać oprószone cukrem pudrem lub polane miodem/syropem klonowym.
Uwaga!Wystających ogonków, za które chwytaliśmy kwiaty do obtoczenia w cieście, a które potem wystawały przy smażeniu, nie zjadamy, bo są gorzkie i surowe. Wystające ogonki przed podaniem można obciąć, choć zdecydowanie lepiej prezentuje się na talerzu cały baldach kwiatowy wraz z ogonkiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz