poniedziałek, 8 stycznia 2018

Kompot malinowo-rabarbarowy

Maliny i rabarbar to naprawdę genialne połączenie smaków. Do tej pory, na ogół, gdy gotowałam kompot, rabarbar łączyłam z innymi owocami, głównie truskawkami. Jednak tym razem, za sprawą awarii zamrażarki, musiałam wyjąć zawartość szuflad i całkiem niespodziewanie znalazłam ostatni woreczek zamrożonych malin. I od razu pojawiła się myśl, że ugotuję kompot, ponieważ w lodówce zalegały mi trzy długie łodygi rabarbaru.
Kompot wyszedł pyszny. Śmiem twierdzić, że jedno z lepszych połączeń smakowych. Owoce idealnie razem współgrały. Maliny dodatkowo sprawiły, że kompot miał ładny kolor, ale przede wszystkim zapach. Nie spodziewałam się takiego aromatu. Od tej pory kompot malinowo-rabarbarowy będzie często pojawiał się na moim stole. Wpisuję go bowiem w moje ulubione letnie napoje. I choć dla ugaszenia pragnienia zdecydowanie wolę wodę, to jednak domowy kompot i tak jest o wiele pyszniejszy i przede wszystkim zdrowszy od wielu soków czy napojów sprzedawanych w kolorowych kartonach. Oczywiście rozumiem, że owe kartony prezentują się dobrze i zachęcają (w końcu to marketing), jednak czasami (a może i nawet częściej niż czasami :-D ) warto pokusić się o przygotowanie domowego kompotu np. kompotu wieloowocowego z rabarbarem na czele, lemoniady, napoju „bomba witaminowa” z natką pietruszki na czele lub każdego innego domowego soku. Z całą pewnością będzie o niebo zdrowszy, pozbawiony nadmiaru chemii czy cukru.
Kompot malinowo-rabarbarowy, z uwagi na pogodę, podałam oczywiście dobrze schłodzony. Domownikom bardzo smakował, nieustanne dolewki spowodowały, że kompot zniknął w oka mgnieniu  ;-)  Szczerze polecam takie połączenie smakowe, koniecznie wypróbujcie!

Przepis

Składniki:1 woreczek zamrożonych malin (odpowiednik 1 pudełeczka malin o wadze 500 gram)
3 duże łodygi rabarbaru
2 litry wody
Cukier do smaku (lub inny „słodzik” typu miód, ksylitol itd.) *ja dałam 4 łyżki, nie lubię zbyt słodkich kompotów, wolę gdy pozostanie on kwaskowaty.
Wykonanie:Rabarbar umyć, ewentualnie obrać (choć nie jest to obowiązkowe; ja tym razem nie obierałam), pokroić na mniejsze kawałki. Włożyć do garnka, zalać wodą, zagotować. Dołożyć maliny, pogotować jeszcze 3-5 minut, posłodzić według uznania, zostawić do ostygnięcia. W tym czasie kompot „nabierze mocy”, tzn. owoce oddadzą cały swój smak i aromat. Przestudzony wstawić dodatkowo do lodówki i schłodzić. Podawać do obiadu jako napój, np. do ciasta na maślance z rabarbarem i kruszonką albo zwyczajnie traktować jako lemoniadę czy sok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz