Skoro podjęłam się debiutu kulinarnego z mulami, to postanowiłam, że choćby jedną sztukę muszę spróbować. Po pierwsze dla siebie samej, po drugie dlatego, że serwując danie innym, powinniśmy wiedzieć, co tak naprawdę podajemy. W świecie kulinarnym panuje taka niepisana zasada, że kucharz powinien spróbować wszystkiego, co wychodzi spod jego ręki, poza tym powinien przełamywać swoje bariery kulinarne, o ile takie posiada ;-) Ja, co prawda, tytułować kucharzem się nie mogę, bo jestem tylko zwyczajnym amatorem gotowania, ale jednak spróbować muli chciałam, po prostu honorowo potraktowałam „sprawę”. Smak niestety mnie, nie zachwycił, co gorsza zaśmiałam się do męża, że teraz muszę koniecznie czymś przepłukać gardło i to najlepiej winem. No ale pod ręką nawinął się od razu banan i to nim zakąsiłam ledwo przełkniętego omułka :lol:
Nim przystąpiłam do przygotowania omułków, poczytałam trochę w sieci na ich temat. I jak się okazało są pewne zasady, których bezwzględnie należy przestrzegać, aby uniknąć potem sensacji żołądkowo-jelitowych. Kupując świeże mule należy zwrócić uwagę, czy opakowanie jest szczelnie zamknięte. Patrzmy też na datę ważności do spożycia. Najlepiej małże przygotowywać od razu, nie zostawiać ich na potem.
Jeśli przystępujemy do przygotowania omułków do spożycia, kluczową zasadą jest ich porządne oczyszczenie. Od razu wyrzucamy szeroko otwarte omułki. Jeśli są tylko uchylone, uderzamy nimi o blat stołu kilka razy, jeśli się zamkną, nadają się do spożycia. Jeśli pozostaną rozchylone, najlepiej od razu je wyrzucić. Tak postępujemy ze wszystkimi małżami. Kolejno, mule płuczemy pod bieżącą zimną! wodą, lecz nie należy ich zbyt długo moczyć, bo się otworzą. Należy więc szybko i sprawnie zabrać się za ich oczyszczenie z piasku, glonów, innych zanieczyszczeń, narośli oraz zwisających nitek – są to tzw. bisiory. Do oczyszczania używamy ostrego nożyka, możemy posiłkować się też szczoteczką do rąk.
Ważną kwestią w przyrządzaniu omułków jest też obróbka termiczna. Te mule, które po obróbce termicznej się nie otworzyły, są martwe i należy je wyrzucić. Mule nie lubią także długiej obróbki termicznej, podobnie zresztą jak inne owoce morza - zbyt długo duszone zwyczajnie staję się gumowate i twarde. Mule najczęściej przygotowywane są w sosie maślanym, pomidorowym, cytrynowym (na ogół z dodatkiem wina).
Mule niegdyś stanowiły proste i pospolite danie dla rybaków, dziś obok ostryg, przegrzebków Św. Jakuba stanowią wykwintne danie restauracyjne.
Poniżej przedstawiam najbardziej prosty i klasyczny przepis. Są to mule duszone z dodatkiem masła, cebuli, natki pietruszki i białego wina.
Przepis
Składniki:1kg muli (po oczyszczeniu zapewne ich trochę ubędzie, tak samo jak i po obróbce termicznej)
3 łyżki masła
Pół średniej wielkości cebuli (można dodać dodatkowo ząbek czosnku)
Pęczek natki pietruszki
Pół kieliszka białego wytrawnego wina (około 150 ml)
3 łyżki masła
Pół średniej wielkości cebuli (można dodać dodatkowo ząbek czosnku)
Pęczek natki pietruszki
Pół kieliszka białego wytrawnego wina (około 150 ml)
Wykonanie:Małże zgodnie z powyższą instrukcją dokładnie oczyścić. Do garnka wrzucić masło, do rozgrzanego masła dodać pokrojoną w drobną kostkę cebulę (ewentualnie czosnek), zeszklić. Dołożyć posiekaną natkę pietruszki, poddusić chwilę, po czym dolać białe wino. Wrzucić muszle i dusić na dużym ogniu pod przykryciem około 5-6 minut. Podczas duszenia 2-3 razy potrząsnąć garnkiem, aby małże równomiernie się dusiły i miały szansę na otwarcie. Po ugotowaniu wyrzucić muszle, które się nie otworzyły.
Muszle na ogół podajemy jako przystawkę, niekiedy z bagietką czosnkową.
Muszle na ogół podajemy jako przystawkę, niekiedy z bagietką czosnkową.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz